Bloog Wirtualna Polska
Są 1 211 362 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


niestety, tylko dla biegle znających angielski

środa, 21 lipca 2010 12:25

Grupa dla DDA/DDD Warszawa

czwartek, 13 maja 2010 13:19
GRUPA DDA/DDD

Przeznaczona dla wszystkich ludzi, którzy szukają pomocy w związku z urazami doznanymi w dzieciństwie, pochodzą z rodziny z problemem uzależnienia od alkoholu, innej substancji lub dysfunkcji rodzinnej. Zakładamy, że terapia grupowa to proces, który będzie się składał z trzech etapów, w okresie 12 m-cy:

I. „POGŁĘBIONE FORMY PSYCHOEDUKACJI":
Na tym etapie będziemy przyglądać się, w jaki sposób konkretne doświadczenia z przeszłości wpłynęły na Twoje:
• przekonania;
• zachowania;
• sposoby radzenia sobie z życiem i ludźmi.

II. „ROZWOJU":
Nowe, pozytywne doświadczenia związane z ludźmi w grupie służą rozwojowi osobistemu, dzięki akceptacji, wsparciu i zrozumieniu innych.

III. „TRWAŁA ZMIANA":
Planowanie i przeprowadzanie realnych, drobnych zmian w życiu oraz ich utrwalanie, m.in.:
• zmiana obrazu siebie zmierzająca w kierunku bardziej realnego i pozytywnego postrzegania własnej osoby;
• schematy myślenia i przeżywania;
• wspieranie osobistych planów poszczególnych uczestników.


TERMIN: od września 2010 roku
MIEJSCE: Centrum Warszawy
CZAS: czwartki od 18.00 - 20.00
CENA: 50 zł/os. za spotkanie
LICZBA UCZESTNIKÓW: 10-16
REALIZATORKI: psychoterapeutka: mgr Anna Baran - tel.: 503 008 587  503 008 587
Terapeutka uzależnień, trenerka grupowa: mgr Aleksandra Włodarczyk - tel.: 600 438 803  600 438 803

WARUNKI UCZESTNICTWA: wcześniejsza konsultacja z osobą prowadzącą, po wcześniejszym umówieniu telefonicznym.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Centrum Praw Kobiet, szefowa

czwartek, 11 marca 2010 11:24

Urszulę Nowakowską poznałam dwa lata temu, nawiązałyśmy współpracę przy okazji planowania kampanii przeciw przemocy domowej. Urszula Nowakowska jest szefową Fundacji Centrum Praw Kobiet. Do siedziby Fundacji wchodzi się po niekończących się stromych schodach, w śmierdzącej rosołem i krochmalem klatce schodowej. Winda nigdy nie działa. Może działa. Dla mnie nigdy nie chciała zadziałać. Wyglądała jak potwór z horroru, robiła „ums" i tkwiła w miejscu, ponuro mrugając żarówką.

Agnieszka:

Od jak dawna istnieje Fundacja?

Urszula Nowakowska:

Od 15 lat, właśnie zaczął się 16 rok działania.

Nie jest Pani już znudzona?

Nie.

Uśmiech.

Czuję się czasem zmęczona. Wciąż musimy szukać wolnych środków, walczyć o przetrwanie. Po 15 latach chciałabym, byśmy miały większe poczucie komfortu i łatwość działania. Tymczasem co roku, nieustająco, musimy aplikować o kolejne środki i nigdy nie mamy pewności, czy je zdobędziemy. Naszą główną działalnością jest działalność doradcza, a przecież nie wszystkie usługi możemy zapewnić korzystając z pomocy wolontariuszek. Teraz czekamy na odpowiedź struktur unijnych w sprawie środków na działalność statutową, ale wiemy, że to się zawsze opóźnia. Mamy duże problemy z zapewnieniem dostępu do środków finansowych, a na realizację czeka wiele projektów. Aplikujemy i aplikujemy.

Urszula Nowakowska mówi coraz pośpieszniej.

Wolałabym nie zajmować się wciąż biurokracją, pisaniem projektów i sprawozdań, a bardziej skupić się na działalności merytorycznej.

Z czego wynika ta konieczność stałego ubiegania się o nowe środki?

Z nierówności funkcjonowania organizacji pozarządowych i struktur samorządowych. Struktury samorządowe mają odpowiednią stabilność, my jesteśmy stale obserwowani. A przecież działanie organizacji samorządowej jest bardziej opłacalne. I chyba organizacja pozarządowa lepiej pracuje.

Dlaczego?

Nie chcę urazić żadnego pracownika struktury samorządowej, ale mam wrażenie, że w organizacjach pozarządowych ludzie działają z większą pasją, chęcią, zaangażowaniem. To dla nas więcej niż praca. Miał przyjechać do nas gość, którego załatwiliśmy nocleg, korzystając z uprzejmości ośrodka samorządowego. Pechowo pociąg miał opóźnienie i pani przyjechała po 16ej. A przyjęcia w tym ośrodku były równo do 16ej i nie było z kim rozmawiać, by doprowadzić sprawę do końca.

I?

Nocowałam tę panią u siebie. Poza tym instytucje samorządowe często zbyt ogólnie podchodzą do problemów. Nie ma w związku z tym wyspecjalizowanej kadry. Np. ośrodki interwencji kryzysowej powinny się specjalizować w konkretnych zadaniach. Osoby, które do nich trafiają chroniąc się przed przemocą domową nie powinny być wrzucane do jednego worka z problemem bezdomności czy kryzysu. Organizacje takie jak Centrum Praw Kobiet prowadzą bardzo wyspecjalizowane poradnictwo i wsparcie i to jest bardzo istotne dla osób tak pokrzywdzonych jak ofiary przemocy domowej.

Właściwie nie mam możliwości postawić bardziej rozbudowanych pytań. Mogę się tylko wciskać w potok słów.

Dlaczego?

Bo przemoc wobec kobiet, którą nazywamy to w rozmowie przemocą domową, wiąże się z nierównością wobec płci i nie wolno tego pomijać. Nie należy wiązać przemocy domowej z alkoholem czy patologiami. Ministerstwo Sprawiedliwości chwaliło się swego czasu uruchomieniem ośrodków pomocy ofiarom przestępstw. Ze szczegółowych statystyk wynikało, że 90% ofiar przestępstw, które zgłaszały się do tych ośrodków było ofiarami przemocy domowej. To były kobiety, które powinny były od razu napotkać fachową pomoc, skierowaną konkretnie do nich. W naszej opinii, zgodnej ze stanowiskiem Organizacji Narodów Zjednoczonych i Komisji Europejskiej przemoc w rodzinie stanowi naruszenie prawa człowieka w każdym aspekcie. Fundacja Helsińska wychodzi z założenia, że łamanie praw człowieka ma miejsce w sytuacji, gdy to państwo przyczynia się lub chociażby poprzez brak odpowiednich działań zezwala na łamanie prawa, jednak pozostałe organizacje wskazują, że przemoc wynikająca z nierówności wobec płci z definicji stanowi naruszenie praw człowieka do godnego życia. Potrzebne nam jest odpowiednia opieka nad ofiarami przemocy domowej, potrzebne są specjalistyczne placówki, potrzebne jest ustawodawstwo.

A nie ma go?

No nie, brakuje np. narzędzi dla policji, pozwalających odseparować sprawcę od ofiary, pozwalających na natychmiastowe zatrzymanie...

Wbijam się wreszcie w wypowiedź mojej rozmówczyni. Zatrzymuję potok słów doświadczonej w bojach prawniczki. Świadomie używam stylu ćwierćinteligenta przyzwyczajonego do szybkich i prostych rozwiązań. Lubię szybkie i proste rozwiązania.

OK, zatrzymajmy się tu przez chwilę. Zawsze wychodziłam z założenia, że nie ma potrzeby tworzenia kolejnych aktów prawnych, skoro istnieją już zapisy, które powinny pozwalać na działanie. Mamy przecież zwykły kodeks karny, z którego wynika, że jeśli jeden obywatel walnie na ulicy drugiego obywatela w twarz, to się go zatrzymuje, a jeśli poszkodowany pechowo spędził tydzień w szpitalu to robi się z urzędu sprawa prokuratorska. Dlaczego to co działa bez zarzutu w przypadku pospolitej przemocy „ulicznej", nie może zadziałać w przypadku przemocy w rodzinie?

Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego to nie działa.

To wynika ze społecznego nastawienia, z nierówności płci właśnie, z innego podejścia do tego co dzieje się publicznie a co w zaciszu domowym. Wciąż istnieje przekonanie, że kobieta jest zależna od mężczyzny, może być jego własnością. W ubiegłym roku uczestniczyłam w sprawie, gdzie sądzono mężczyznę, który zabił swoją żonę. Pamięta pani? To była głośna sprawa... Sprawca miał wyrok w zawieszeniu za znęcanie się, wrócił do domu i zabił żonę...

Wzruszam ramionami.

Co roku jest taka „głośna" sprawa...

No właśnie, co roku. Czy pani wie, że podczas sprawy osądzaną była jego żona, ofiara? Omawiano przez długie godziny czy i jak go zdradzała i czy był jakiś powód, by sprawca mógł zachować się tak nieracjonalnie.

A kobiety, które zabiły swojego oprawcę? Obie poznałyśmy kobiety skazane na długoletnie wyroki za zabicie kata. Czy to nie jest obrona konieczna? Czy to nie jest tak, że ten jeden raz, gdy sięgnęły po nóż, po latach znoszenia bicia, był tym jednym momentem, gdy były przekonane, że żywe z kolejnej konfrontacji nie wyjdą?

Wyroki, które tu zapadają są często skrajnie surowe. Mało tego, skazanym bardzo trudno ubiegać się o zwolnienie warunkowe, sądy traktowały te kobiety wielokrotnie jak zdemoralizowane, nie podlegające resocjalizacji morderczynie. A przecież one nie są zdemoralizowane, często wnioski o zwolnienie poparte są wieloma opiniami służb penitencjarnych. Na szczęście to powoli się zmienia - zapadają coraz łagodniejsze wyroki.

Ale czy powinny być karane?

Prezeska nieco ścisza głos. A ja się robię jakoś zacietrzewiona. Nie wiem czemu.

...Ostatecznie odebrały życie...

Dlaczego pani zajęła się tą działalnością? Przecież tu nie ma nadziei. Największy optymista nie jest w stanie założyć, że zlikwiduje przemoc domową. Wciąż będą ofiary, sprawcy, sprawy sądowe?

Powiedzmy sobie szczerze - nie rozumiem tego. Nie mogłabym zajmować się tym tematem przez 15 lat. Mam ADHD. Lubię łatwe sukcesy. Nie lubię, gdy nie ma nadziei. Zadaję to pytanie i znów mam ochotę coś kopnąć albo przewrócić - to przynajmniej widoczne, skuteczne i ostateczne...

Hm... Czy nie ma nadziei? Mam nadzieję, że coś zmienimy. Edukacja przede wszystkim, trzeba wpływać na poziom wiedzy społecznej. CPK z początku przede wszystkim organizacją feministyczną, nastawioną na kształtowanie świadomości prawnej. Nie, na pewno coś udaje się zmienić...

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

hell, yeah, times change (i chwała Bogu)

piątek, 19 lutego 2010 13:55
Dla wszystkich, którzy uważają, że kampanie oświatowe nie mają sensu
http://wyborcza.pl/1,75248,7578033,Mniej_ukrywanych_gwaltow__Dzieki_Anecie_Krawczyk.html
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Przemocny Nowy Rok

czwartek, 31 grudnia 2009 1:12

Ten wywiad przeznaczony był dla portalu stetinum.pl, ale ostateczny los publikacji pozostał mi nieznany. Nie szkodzi :)


Przemocne Święta

 

Rozmowa z terapeutą, specjalistą ds. przeciwdziałania przemocy, Sławomirem Budnerem.

 

Agnieszka Wesołowska:

Jakie mogą być Święta dla rodziny, w której dzieje się przemoc?

Sławomir Budner:

Trudne. Rodzina przemocowa na co dzień nauczyła się omijać bliskich, precyzyjnie organizować sobie czas. Dzieci w szkole, na kółkach zainteresowań, u kolegów, dorośli w pracy lub przy swoich zajęciach. A tu tradycja nakazuje, żeby się spotkać.

Może nie być gdzie uciec...

Przemoc, pamiętajmy, to nie tylko bicie, hałas i latające talerze.

Obrus źle położyłaś, nawet nie umiesz barszczu podać, nie garb się znowu, czy tu naprawdę nie można spędzić świąt jak należy..."

Przyzwyczailiśmy się myśleć, że przemoc wychodzi w rodzinach alkoholowych, ale to nie jest jedyny czynnik.

A jaka jest przyczyna przemocy w rodzinie?

M.in. osobowość. Osobowości kształtują się przez całe życie. Czasem dlatego, że ta przemoc była w rodzinie sprawcy od zawsze. Jako dorosły sięga po nią - bo ona przynosi efekt. To zabrzmi jak paradoks, ale przemoc może być sposobem walki z poczuciem odrzucenia. Przemoc dzieje się, bo sprawca pragnie bliskości. Nie jest w stanie nawiązać normalnych relacji uczuciowych, szuka rekompensaty dla pustki i smutku.

Bliskość i bicie?

Sprawca chce zatrzymać przy sobie ofiarę. Ubezwlasnowolnia partnera by zagarnąc jego uczuciowość. Może to robić na „gorąco" czyli ulegając spontanicznym, niekontrolowanym atakom, lub planować „na zimno" kolejne kroki uzależnienia od siebie ofiary. Tak czy inaczej - przemoc jest intencjonalna i sprawca ponosi za nią odpowiedzialność, bez względu na to, czy powoli zaplanował wszystko czy poniosło go w ataku szału.

...Bo „miał powód"?

Właśnie. Nawet jeśli wpada w szał to POWINIEN się znać na tyle, by przewidzieć taką reakcję i wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie. Sądy oceniając takie przypadki, podobnie jak w przypadku sytuacji, gdy ktoś był nieprzytomny na skutek upojenia alkoholowego lub narkotykowego, uznają, że sprawca sam się do takiego stanu doprowadził i tak czy inaczej ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. A skoro sądy nie zwalniają sprawców przemocy z odpowiedzialności...

...to dlaczego z takiej odpowiedzialności zwalniają ich zwykli ludzie?

Chciałaś powiedzieć „ofiary"?

Chciałam powiedzieć „zwykli ludzie". Ofiary, ich rodziny, bliscy, znajomi, przypadkowi świadkowie.

To może częściowo leżeć w naszej kulturze. Weźmy choćby to głupie przysłowie „jak chłop baby nie bije, to w babie wątroba gnije". Czemu ofiary to czynią? Pewnie z lęku - „bo może się zemścić, bo będzie dalej tu ze mną mieszkał". Czasem męczy je najbliższa rodzina: „wsadziłaś go do więzienia!". Niedawno rozmawiałem z kobietą, której teściowie zaproponowali, że jeśli ona wycofa zeznania przeciwko swojemu mężowi, to oni go sami zabiorą i będą od niej izolować. Wyobraź sobie, że ona rozważała taką ewentualność, a przecież rodzice nie mieli tak naprawdę możliwości powstrzymania syna przed kolejnymi aktami przemocy

A ja ją akurat świetnie rozumiem. Ona po prostu chciała spokoju. Świętego spokoju.

Może go kochała?

Nie sądzę, by miłość miała tu cokolwiek do rzeczy. Ale może mimo wszystko go nie nienawidziła, a to już dużo.

Sprawca z reguły długo pracuje nad tym, by ofiara poczuła się sama i samotna. Wprowadza swoistą reglamentację kontaktów z rodziną i znajomymi, pojawiają się komunikaty w rodzaju „twoja siostra chce rozbić nasze małżeństwo, twoja przyjaciółka jest rozwiedziona, a my mamy jeszcze szansę". Komunikaty idą też w drugą stronę „moja żona jest niezdarna, nie umie gotować, nie potrafi się ubrać, lepiej do nas nie przychodźcie, bo żona przypaliła właśnie cały obiad i wszędzie śmierdzi". Ofiara staje się własnością sprawcy.

Zatrzymajmy się przy kwestii własności. Moje krzesło, moje mieszkanie, mój partner - już nie człowiek, a przedmiot. Pojawia się uprzedmiotowienie, w najlepszym wypadku infantylizacja partnera.

Nawet mówi się, że partnera trzeba sobie wychować. Jak dziecko. Czasami oboje partnerzy dzielą się przemocą.

Ocieramy się tu o jakiś niebezpieczny mit, który mówi, że ofiara sama sobie zapracowuje na swoją sytuację, jest coś winna.

A świadkowie mówią „nie będziemy się wtrącać, bo nie wiemy jak było". Albo mówią „ale to taki porządny człowiek, to niemożliwe, by bił żonę, ona pewnie sama rozbiła sobie głowę i pojechała na obdukcję". Albo „ona musiała robić coś źle, że on ja tak traktował".

Znałam kobietę, która była szarym cieniem swojego męża. On dobrze zarabiający, elokwentny, świetne ciuchy, świetna fura, dwa języki obce. Ona - szara gospodyni domowa, bez pracy, niezaradna, nic tylko przy garnkach, nawet ubrać się nie umiała. Potem okazało się, że nie dostawała grosza na siebie, nie wolno jej było pójść do pracy ani wychodzić dalej niż do ściśle określonego sklepu.

Sprawcy bardzo dbają o to, by ofiara miała odpowiednią opinię. Sprawca przywiązuje ofiarę do siebie - i siebie do ofiary. To jest doskonale działający układ dysfunkcyjny. Sprawca zapewnia sobie namiastkę opieki (ciepły dom), bezpieczeństwa (mogę by sobą) i akceptacji (rób co chcesz).

Idziemy na wigilię do rodziny i nagle, za drzwiami mijanego mieszkania słyszymy dziwne odgłosy. Czy powinniśmy reagować?

Przecież wiesz.

Ale chcę to usłyszeć.

Tak

Jak?

Ten kto chce zareagować to zareaguje prawidłowo.

Zadzwonić na policję, bo może dziać się przestępstwo? A jeśli dyspozytorka powie „A czy jest Pan pewien? A może to tylko telewizor"?

Odpowiedzieć: „nie, nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że słyszałem coś złego". Tak komuś może stać się krzywda". Zgłaszamy tylko podejrzenie popełnienia przestępstwa, nie jesteśmy od czynności dowodowych.

Czy bać się konsekwencji? Bać się, że sprawca przemocy przyjdzie się zemścić.

Niczego się nie bać. Sprawcy przemocy domowej na ogół czują się pewnie u siebie, w swoich czterech ścianach.

Dziękuję za rozmowę.


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

księga wyjścia 1

poniedziałek, 19 października 2009 10:01
Jarosław K. znęcał się nad swoją najbliższą rodziną. Domownicy czekali 7 lat, aby poprosić o pomoc organy ścigania.

36-letni Jarosław K. jest kawalerem, rencistą, od lat ma problemy z alkoholem. Prokuratorskie śledztwo wykazało, że regularnie bił swoich rodziców. W czasie napadów agresji dostawało się również jego siostrze i jej 9-letniemu synowi.
Mroczna tajemnica tej rodziny wyszła dopiero na jaw, kiedy brutal pięściami okładał ojca i wybił mu zęby. Jak się później okazało, gehenna rodzina trwała aż 7 lat.
Jak mówi prokurator rejonowy Jacek Sławik, tego typu historie, niestety, nie należą do rzadkości. Dlaczego więc katowane rodziny tak długo zwlekają z prośbą o pomoc? - Składa się na to wiele czynników, od tych natury psychologicznej, po pewne uwarunkowania bytowe. Niejednokrotnie mamy do czynienia z sytuacją, że rodzina jest uzależniona materialnie od swojego oprawcy i boi się, że po jego aresztowaniu zostanie bez środków do życia - tłumaczy prokurator.
Jacek Sławik dodaje, że do ujawnienia przypadków znęcania się w rodzinach dochodzi często pod wpływem jakiegoś jednego, traumatycznego zdarzenia, tak jak miało to miejsce w przypadku rodziny maltretowanej przez Jarosława K. Do zawiadomienia organów ścigania osoby pokrzywdzone przekonują też różnego rodzaju ośrodki pomocy, do których zwracają się pokrzywdzeni. Tragedie rodzinne odkrywane są też przypadkiem, na przykład w czasie postępowań w sądach rodzinnych lub napotykają na nie kuratorzy sądowi.

Oskarżonemu Jarosławowi K. grozi do 10 lat więzienia.

 

[MG; cyt za: www.rybnik.com.pl]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

jak w szwedzkim bloku

piątek, 24 lipca 2009 12:56
Dozorcy z reguły należą do osób dobrze poinformowanych w lokalnych plotkach, sensacjach, relacjach rodzinnych czy sąsiedzkich.

W Szwecji jest jednak miasto, gdzie dozorca z obowiązku musi wiedzieć więcej. W Göteborgu w dzielnicy Lundby gospodarze domów muszą bacznie obserwować mieszkańców swoich osiedli i oceniać, czy przypadkiem w ich rodzinach nie dochodzi do przemocy domowej.Jeśli na przykład dozorca w blokowej pralni zobaczy kobietę w ciemnych okularach, powinna mu się zapalić w głowie czerwona lampka. Być może świadczy to o tym, że poprzedniego dnia w jej domu doszło do awantury i rękoczynów, a kobieta pod okularami ukrywa siniaki. Inny sposób zdobywania informacji to namówienie do współpracy np. sprzątaczek, które przyjacielskim tonem zagadną mieszkanki bloków o samopoczucie, zdrowie itd., zwracając uwagę na niepokojące sygnały.

Göran Ahman - jeden z dozorców w Göteborgu, przyznaje, że najtrudniej wypytywać o prywatne sprawy, kiedy dana osoba wyraźnie sobie tego nie życzy. Aby ułatwić zadanie dozorcom i nauczyć ich delikatności w relacjach z mieszkańcami, gmina organizuje specjalne kursy. Słuchacze uczą się na nich, rjak zadawać pytania, by nie naruszać czyjejś prywatności, nie ranić uczuć pytaniami w stylu: - "Słuchaj, czy ty przypadkiem nie bijesz swojej żony?" - tłumaczyła w wiadomościach "Rapport" pomysłodawczyni projektu Pernilla Hallberg.

Projekt włączający do walki z przemocą w rodzinie także osiedlowych dozorców jest jedną z wielu tego typu inicjatyw, jakie rodzą się ostatnimi czasy w Szwecji. Trzy lata temu tamtejszy parlament postawił sobie za cel ukrócenie przemocy domowej. Jednak zjawisko zamiast się zmniejszyć, rosło. Ciekawe, czy zaradzą temu dozorcy.

[MG; cyt. za: feminoteka.pl, a ta za "Rzeczpospolitą"]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

kto chce film?

wtorek, 19 maja 2009 20:15
Uwaga,

korzystając z doświadczenia, wiedzy i możliwości zgłaszam możliwość wyprodukowania filmu szkoleniowego/edukacyjnego dotyczącego problematyki przemocy domowej wobec osób dorosłych.
Osoby fizyczne, stowarzyszenia i/lub instytucje proszę o kontakt mailowy wrzasnij@wp.pl

Agnieszka Wesołowska
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

spektakl o przemocy wobec kobiet

niedziela, 29 marca 2009 22:32
LIMINALNA. Jestem snem, którego nie wolno mi śnić

Grupa Artystyczna TERAZ POLIŻ zaprasza na spektakle 30 marca - 6 kwietnia


# 30 marca, 1 kwietnia 2009 r., godz 20.30
Klub HYDROZAGADKA, ul. 11 Listopada 22

# 31 marca 2009 r., godz 20.30
Warszawska Metta Artystyczna, ul Folwarczna 3

# 6 kwietnia 2009 r., godz. 20.00
Dom Kultury Praga, ul. Dąbrowszczaków 2

tekst: Grupa Artystyczna TERAZ POLIŻ, inspirowany tekstami Elfride Jelinek, Frederica Beigbedera, Jarosława Iwaszkiewicza, Ivo Andrić, Harukiego Murakamiego, Wisławy Szymborskiej, Marty Dzido, Katarzyny Bratkowskiej, Anais Nin, Wiliama Szekspira, oraz materiałami prasowymi i wywiadami

"W wielu przypadkach mężczyzna ma wrażenie i nie całkiem się przy tym myli, że aby przekonać kobietę, musiałby ją chyba uwieść, pobić lub zgwałcić" powiedział kiedyś Carl Gustav Jung, a zdanie to stało się mottem najnowsego spektaklu Grupy Artystycznej TERAZ POLIŻ pt.:
"LIMINALNA. Jestem snem, którego nie wolno mi śnić", który w założeniu ma być niewinną, ale krwawą bajką dla dorosłych. O przemocy wśród kobiet i wobec kobiet, o jej dziedziczeniu, przekazywaniu, rozpowszechnianiu i niezauważaniu. O księżniczkach, królewnach i królowych (także złych, którymi czasem staje się każda kobieta), które chcą wyrwać się i uciec z bajki.

LIMINALNOŚĆ - wg Victora Turnera (który rozwinął i upowszechnił topojęcie) jest stanem zawieszenia, niejasnym okresem pomiędzy kolejnymi fazami życia, którego wyznacznikami mają być: pokora, odosobnienie, sprawdziany, poniżenie, odwrócenie ładu, niezdefiniowana przynależność oraz doświadczenie communitas, czyli doświadczenie wspólnoty.

Grupa Artystyczna TERAZ POLIŻ, zaangażowana społecznie formacja, którą założyły i tworzą wyłącznie kobiety, młode aktorki i reżyserki.

występują:
Królewna Śnieżka, seryjna morderczyni - Kamila Blanka Worobiej
Śpiąca Królewna, w zmaganiach ze swoją cielesnością - Dominika Strojek
Królowa Śniegu, dzieciobójczyni - Marta Jalowska
Kopciuszek, kobiecość jako towar - Adrianna Kornecka
Calineczka, handel kobietami - Dorota Glac

reżyseria: Marta Ogrodzińska (reżyserka min. nagradzanego spektaklu wg. tekstów Pedro Almodovara "PATTY DIPHUSA", premiera w TR WARSZAWA, aktualnie w repertuarze Teatru Polonia)

PATRONAT: AMNESTY INTRNATIONAL

 

[źródło: feminoteka.pl; MG]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

teledysk zaangażowany

wtorek, 24 marca 2009 20:39
Każego roku 800 tysięcy Polek pada ofiarami przemocy we własnej rodzinie. Co najmniej 150 kobiet zginęło w 2008 roku z rąk domowego tyrana. Co trzecia Polka doświadczyła bicia, popychania, gróźb, a nawet gwałtu ze strony partnera. Takie właśnie wstrząsające informacje znajdą się w specjalnym teledysku przygotowywanym przez warszawską Feminotekę. Muzykę do piosenki, która będzie mówić o przemocy wobec pań, skomponują wspólnie Stanisław Soyka oraz Wojciech Waglewski. O napisanie poruszającego tekstu poproszono liderkę zespołu Hey Kasię Nosowską - pisze Dziennik.

Na udział w spocie zgodził się już minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, któremu kilka dni temu działaczki Feminoteki przedstawiły obszerny raport na temat domowej przemocy. "O tym problemie trzeba mówić jak najgłośniej, dlatego o występ w teledysku poprosimy również premiera Tuska i wiele innych osób publicznych" - podkreśla Joanna Piotrowska z Feminoteki.

Z przeprowadzonego na całym świecie sondażu International Violence Against Woman Survey wynika, że ofiarą przemocy padła co trzecia kobieta. Specjaliści nie mają jednak wątpliwości, że skala zjawiska może być dużo większa, bo wiele katowanych latami ofiar nigdy nikomu nie opowiedziało o swojej tragedii.

"Jedna z ankietowanych podczas długiego wywiadu ani słowem nie wspomniała, że jest regularnie bita przez męża. Wyszło to na jaw dopiero przy pożegnaniu, gdy przeprowadzająca sondaż ankieterka zobaczyła u niej siniaki. Dopiero wtedy kobieta rozpłakała się i opowiedziała o swojej tragedii" - opowiada dr Beata Gruszczyńska z Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej UW, która w ramach badań nad przemocą przepytała ponad dwa tysiące Polek. "Wcześniej ofiara wolała udawać, że żyje w szczęśliwej rodzinie, i ukrywać dowody katowania" - dodaje.

Jak wyjaśnia Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet w Warszawie, wiele pań nie decyduje się oskarżyć swego prześladowcy, ze względu na dzieci nie chcą opuszczać domu. "Na dodatek wiele ofiar uważa, że to one jakoś sprowokowały sprawcę" - wyjaśnia Nowakowska. Rzeczywiście, gdy ankieterki pytały kobiety, dlaczego nie proszą o pomoc, prawie 40 proc. odparło, że wolą poradzić sobie same. 23 proc. tłumaczyło swoją bierność zażenowaniem i zawstydzeniem, że ktoś będzie wnikał w ich prywatne sprawy. Co dziesiąta nie reagowała, bo bała się sprawcy.

Wiele pań straciło także wiarę w wymiar sprawiedliwości. Co piąta przyznała, że nie wzywa policji, bo nie wierzy w jej skuteczność. "Co z tego, że kobieta zawiadomi organy ścigania, skoro domowy bokser będzie nadal z nią mieszkał?" - pyta retorycznie Joanna Piotrowska.

I choć blisko jedna trzecia katowanych zadzwoniła na policję, większość nie zdecydowała się pójść do sądu. I nie ma się czemu dziwić. "Niestety nadal często sędziowie używają argumentu, że mężczyzna działał w interesie rodziny. To zniechęca do walki" - mówi Urszula Nowakowska.

Ofiary przemocy są bardzo samotne. Aż 82 proc. z nich nigdy nie zwróciło się o pomoc do ośrodka pomocy społecznej czy też pracowników telefonu zaufania. "Dlatego trzeba koniecznie powiedzieć im, że są ludzie, którzy mogą pomóc. Ale przede wszystkim - i to będzie główne przesłanie teledysku - że nikt nie ma prawa ich bić, nawet jeśli potem za to przeprasza" - dodaje dr Beata Gruszczyńska.

 

[źródło: feminoteka.pl; MG]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

sławni w teledysku przeciw przemocy

środa, 18 marca 2009 18:31
Zespół Huecco oraz Fundación Mujeres (Fundacja Kobiety) przygotowały teledysk z piosenką "Skończyły się łzy" (Se acabaron las lágrimas). W teledysku wystąpiła m.in. minister równości Bibiana Aido oraz wielu znanych dziennika(rzy/rek), aktor(ów/ek), ludzie sportu oraz inne powszechnie znane z mediów twarze. Teledysk zostanie wykorzystany w kampanii społecznej mającej na celu przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet. Teledysk nie wymaga tłumaczenia -muzyka i gesty mówią same za siebie.
Zobacz teledysk: http://www.elpais.com/videos/gente/Huecco/ministra/secan/lagrimas/femeninas/elpvid/20090317elpepuage_2/Ves/.
Joanna Piotrowska zapowiada, że nakręcona zostanie polska wersja takiego przedsięwzięcia. Muzyką ma się zająć sam Waglewski ("męska muzyka"!).

źródło: feminoteka.pl [MG]
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

zmiany

piątek, 28 listopada 2008 11:17
Tak naprawdę nie ma w planie żadnych zmian. Projekty obywatelskie pozostają projektami, niestety nic za tym nie następuje. Mnie osobiście drażni PR tworzony wokół tych zagadnień, ale mimo to uważam mówienie o problemie w JAKIKOLWIEK sposób za lepsze niż pomijanie tematu. Osobiście uważam, że zmiana podejścia do kwestii władzy rodzicielskiej - jako sformułowania uzywanego w kodeksie rodzinnym - wiele by zmieniła. Nie, to nie tylko zapis. W tej chwili rozpatrując relacje pomiędzy rodzicami a dziećmi używa sie okreslenia "władza rodzicielska". Sąd orzekając w razie konfliktu między rodzicami kontakty z dziećmi - mówi o egzekwowaniu praw rodzicielskich do kontaktów z dziećmi. Przerażające jest uprzedmiotowienie dzieci i ich roli w rodzinie. Przerażające jest traktowanie relacji rodzinnych jako niezbywalnych praw, które można realizować w dowolny sposób aż do czasu ewentualnego odebrania lub ograniczenia tych praw. Przerażający jest stosunek kuratorów, zwłaszcza społecznych, do tych zagadnień, sądownictwa, prywatne opinie osób decyzyjnych oraz - co najważniejsze - stosunek prawa do tych zagadnień.
Przemocy w rodzinie nie zatamujemy apelami. Nie skończy nikt z agresją wobec najbliższych tylko dlatego, że napisano przekonujący artykuł. Żadna kobieta nie ucieknie tylko dlatego, że ktoś na nia spojrzy i powie "jak ty możesz wytrzymać?". Nie mam złudzeń, że wpis na blogu pomoże rozwiązać skomplikowaną i dramatyczną sytuację rodziny, borykającej sie z problemami.
Ale jeśli nie bedziemy mówić - nie zmienimy nigdy niczego. Co najważniejsze - nie zmienimy prawa - a to prawo, bez względu na dobre czy złe chęci odpowiednich służb, pomoże nam walczyc z przemocą.
Potrzebne są zmiany legislacyjne. Potrzebne są każde zmiany.

 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

"razem lepiej"

wtorek, 18 listopada 2008 11:21
Aktorka Anna Samusionek postanowiła pomóc innym, tym którzy każdego dnia padają ofiarą przemocy w rodzinie. Są bezbronni, nie wiedzą jakie mają prawa ani jak z nich korzystać. Pomoc znanej osoby jak Anna Samusionek na pewno im się przyda. Aktorka założyła niedawno fundację „Razem lepiej", której została Wiceprezesem.

Teraz walczy o zmianę ustawy o Przeciwdziałaniu Przemocy w Rodzinie. Bo obecna, jak przekonuje, nie jest doskonała. Samusionek chce aby stosujący przemoc nie czuli się bezkarni. Projekt, który przygotowała jej fundacja wraz z licznymi ekspertami musi swoimi podpisami wesprzeć 100 tysięcy ludzi. Przeczytaliśmy główne założenia tego projektu. Jesteśmy za!

Anna Samusionek, jej Fundacja i liczni eksperci z zakresu prawa, administracji samorządowej i rządowej przez kilka miesięcy pracowali nad projektem, który ma zamienić prawo o Przeciwdziałaniu Przemocy w Rodzinie. Teraz aktorka będzie zbierała podpisy pod projektem wśród osób, którym nie obojętny jest los ofiar domowego piekła. Potrzeba 100 tysięcy takich podpisów, po to aby Sejm zajął się tym projektem. Trzymamy kciuki i wierzymy, że aktorce prędko uda się znaleźć tych, którzy wesprą ją w walce.

źródło: vipnews.pl


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (13) | dodaj komentarz

społeczeństwo obywatelskie (?) przeciw przemocy

piątek, 07 listopada 2008 21:31
Obywatelski projekt ma pomóc ofiarom przemocy
7 tys. podpisów zebrano dotąd pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy, który ma się przyczynić do poprawy sytuacji ofiar przemocy w Polsce. Pomysłodawca, fundacja Razem Lepiej, musi do połowy stycznia 2009 r. zebrać ich 100 tys., żeby mogła się rozpocząć procedura legislacyjna - czytamy w Rzeczpospolitej.

Przedstawiciele fundacji zbierali podpisy na warszawskim Dworcu Centralnym.

- Do akcji zbierania podpisów włączyły się różne organizacje pozarządowe, w tym Partia Kobiet. Uczestniczą w niej także kuratorzy. Otrzymaliśmy duże poparcie z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Siedlcach, który zgromadził dla nas prawie 80 podpisów - mówił Marek Szambelan, prezes fundacji Razem Lepiej.

Fundacja ma również w planach odwiedzenie ze swoją akcją wszystkich 16 województw. Jak na razie tempo zbierania podpisów, w ocenie fundacji, jest zadowalające. - Niedawno w ciągu pięciu godzin udało nam się zebrać 800 podpisów - powiedział Szambelan.

Złożyć podpis można również przez internet - wchodząc na stronę fundacji www.razemlepiej.pl i ściągając stamtąd listę poparcia, którą następnie należy przesłać pocztą.

Projekt nowelizacji gwarantuje znacznie lepszą ochronę ofierze przemocy, jednocześnie nie pozbawiając sprawcy prawa do obrony. Powstał w wyniku wielomiesięcznej pracy i konsultacji społecznych. W jego tworzenie były zaangażowane organizacje pozarządowe, urzędnicy samorządowi, eksperci z zakresu prawa oraz pracownicy administracji rządowej.

[cyt. za: feminoteka.pl; MG]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

wpis z księgi gości (dziękuję :)

wtorek, 21 października 2008 19:41
Dzien dobry wszystkim .Pisze ten lest przedewszystkim do kobiet ktore sa ofiarami przemocy w rodzinnie.Ratujcie sie poki mozna bo na swiecie co 3 dni umiera jedna kobieta ofiara przemocy meza konviventa lub kochanka.Ja na szczescie nie mam tego problemu ale moja mama zostala 3 miesiace temu pobita przez swojego konwiwenta we wloszech.Znajduje sie na intensywnej terapi juz 3 miesiace i nie ma duzych szans na przezycie.Ratujcie sie wiec kobiety poki mozna i nie wierzcie w obietnice, prezenty bo czlowiek agresywny nigdy sie nie zmieni.


dziękuję za wpis
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (31) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 3 grudnia 2016

Licznik odwiedzin:  57 684  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Trzeba mieć odwagę, żeby wrzasnąć. Trzeba mieć odwagę, by się odezwać. Trzeba mieć odwagę, by przestać milczeć. Przeciwko miczeniu - w sprawie przemocy.

O mnie

Jestem pisarką. Albo zajmuję się biznesem. Albo coś innego. Współ-napisałam "Buty mojego męża", co okazało się przedsięwzięciem otwierającym drzwi. To łatwiejsze niż wyważanie ich kopniakiem.

Statystyki

Odwiedziny: 57684
Wpisy
  • liczba: 100
  • komentarze: 444
Galerie
  • liczba zdjęć: 5
  • komentarze: 3
Bloog istnieje od: 3225 dni

Wyślij mail

Odwiedź forum

Tu szukaj pomocy

Spot

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl